Francois D’haene Gotowy na Hardrock / UTMB
Kiedy Francois D’haene zdecydował się pojechać na Wyspy Zielonego Przylądka, aby wziąć udział w 113-kilometrowym ultramaratonie Treg Cabo Verde Trail, wydawało się, że jest to całkiem normalny sposób na przygotowanie się do nadchodzącego sezonu — o ile jest się osobą, dla której bieg na 113 kilometrów w prażącym słońcu jest „normalny”. Harmonogram D’haene’a na 2021 rok obejmuje dwa największe zawody w kalendarzu biegów ultra — Hardrock 100 w Kolorado, który wygrał w rekordowym czasie podczas pierwszego podejścia w lipcu, oraz UTMB w Chamonix w tym miesiącu, który wygrał trzy razy w swojej znakomitej karierze.
Dla D’haene’a bieg na Wyspach Zielonego Przylądka był okazją do przygotowania się do nadchodzącego sezonu w pięknym miejscu, które chciał poznać podczas rywalizacji. Wiedział, że zawody odbędą się na technicznie trudnym szlaku, będzie ciepło i prawdopodobnie tempo nie będzie zbyt duże ze względu na poziom konkurencji, co było idealne z punktu widzenia jego kalendarza. Wolałby zakończyć sezon ski-tourowy umiarkowanym biegiem na dystansie 100 km. Chociaż na trasie na Wyspach Zielonego Przylądka nie było masywnych gór — żadnych wzniesień powyżej 2000 metrów wysokości — dało mu to możliwość przygotowania się na kamienistym terenie z długimi odcinkami pojedynczego szlaku, czyli takiego, jaki lubi najbardziej.Oczywiście lubię dużą konkurencję podczas zawodów, ale czasami biorę w nich udział, aby poznać dane miejsce, pobyć na odludziu, odprężyć umysł i odkryć nowe góry i trasy — tłumaczy D’haene. — Wyspy Zielonego Przylądka to ten sam rodzaj terenu co Hardrock 100, czas był również dogodny. Był to koniec sezonu zimowego, dwa miesiące przed zawodami, które są moim głównym wyzwaniem na 2021 rok. Poza tym to był mój pierwszy raz, więc mogłem sprawdzić trasę i odkryć szlaki. Korzystając z auto nawigacji, traktowałem bieg jak przygodę.
“Czasami biorę udział w zawodach, aby poznać dane miejsce, pobyć na odludziu, odprężyć umysł i odkryć nowe góry i trasy. ”

François DHaene
Biegacz ultra trail
François, po długich zimowych sesjach skimo, solidnym bloku treningowym w domu w Alpach Francuskich i „Zaawansowanym tygodniu” marki Salomon na wyspie El Hierro na Wyspach Kanaryjskich w towarzystwie innych zawodników biegów w terenie marki Salomon z całego świata, był silny i gotowy, gdy w maju przybył na Wyspy Zielonego Przylądka. Rozpoczął bieg pewnie i w spokojnym tempie ze względu na ciepło i poziom trudności, ciesząc się z możliwości poznania nowego miejsca.
Przez sześć lub siedem godzin było około 40 stopni, więc na początku wahałem się i polewałem głowęi ciało wodą, aby się schłodzić, i dbałem, aby wystarczająco dużo jeść — wspomina.
W pewnym momencie podczas podejścia D’haene’owi zrobiło się dość ciepło, ale pomyślał, że to normalne, biorąc pod uwagę porę dnia. Kiedy jego organizm nie reagował jak zwykle, doszedł do wniosku, że coś jest nie tak.
„Byłem kilka razy na Western States 100 i Trans Canaria i wiem, jak reaguje mój organizm na tę temperaturę, więc to było dziwne” — mówi D’haene. „Miałem dziwne uczucie w uszach, a potem dopadły mnie skurcze. Pokonanie 1000 metrów zajęło mi trzy godziny, a przez następne siedem nie mogłem postawić nóg na ziemi, więc musiałem siedzieć i trzymać się za nogi. Nie mogłem siedzieć ani spać”.
Biegi ultra polegają na rozwiązywaniu problemów, więc D’haene analizował scenariusz i szukał odpowiedzi. Niestety bez skutku.
„Po dziewięciu godzinach jadłem, piłem i zasnąłem na 20 sekund, a potem od razu nastąpiła zmiana” — opowiada. „Nie czułem skurczów”.
D’haene musiał wziąć pod uwagę cały swój przyszły sezon, ale gdy ocenił sytuację i stwierdził, że nie ma żadnych obrażeń, postanowił ukończyć zawody z szacunku dla organizatorów, przygody i samego siebie.
“Spodziewałem się, że ukończę bieg w czasie o 10 godzin krótszym, więc na pewno jest kilka znaków zapytania, ale widząc uśmiechy organizatorów i słysząc komentarze ludzi na mecie, wiem, że dokonałem właściwego wyboru. ”

François DHaene
Biegacz ultra trail
Następnego dnia był w stanie pójść na regeneracyjny bieg, ale 20 dni po wyścigu nadal czuł się zmęczony. Powiedział o całym zdarzeniu lekarzowi sportowemu, w tym o swoich przygotowaniach do zawodów, i wyjaśnił, że około 12 dni przed biegiem miał chorobę wirusową, która trwała 6–7 dni, z gorączką 39°C.
„Nie wiedziałem, co to za wirus” — wspomina D’haene. „To nie był COVID-19, ponieważ przeszedłem badanie krwi i różne klasyczne testy. Nie wystąpiły żadne objawy poza temperaturą. A Covid miałem sześć miesięcy wcześniej”.
“Rozwiązywanie problemów i liczne doświadczenia z całego życia czynią Cię spełnionym i dobrym ultra biegaczem. Jeśli nie masz problemów w karierze, nie będziesz w stanie przystosować się do dużych wyzwań, takich jak biegi ultra. ”

François DHaene
Ultra trail-runner
Jego lekarz powiedział mu, że miał szczęście, ponieważ wiele z najgorszych przypadków hipotermii w biegach ultra dotyczy osób, które przeszły zakażenie wirusowe w tygodniach poprzedzających bieg. Lekarz poradził mu również, aby nigdy więcej nie startował w zawodach bez miesiąca odpoczynku po przebytym zakażeniu wirusowym. Teraz D’haene chce przekazać tę wiadomość innym ultramaratończykom, niezależnie od tego, jak szybko zamierzają biegać.
„Ta historia spotkała mnie, a na pewno jestem sportowcem, który stara się wycisnąć z siebie wszystko i oczywiście wygrać” — mówi D’haene. „Ale lekarz uświadomił mi, że to może się zdarzyć w każdej chwili zawodów, nawet jeśli utrzymujesz wolne tempo. Musimy zrozumieć, że bieg ultra trwający 10 lub 20 godzin to ogromny wysiłek, więc warto o tym pamiętać. Nasz sport jest wspaniały, ale trudny. Nie zmuszaj swojego organizmu do zbyt dużej pracy. Najlepiej jest biec powoli przez długi czas. Mam za sobą 12 lat biegów ultra i chciałbym jeszcze długo brać w nich udział. Dlatego trzeba być ostrożnym i dbać o siebie”.
„Ultramaratony to inny sport niż pozostałe” — dodaje D’haene. „Od pierwszego do ostatniego zawodnika wszyscy jesteśmy w pewnym sensie tacy sami. Jesteśmy tam, aby odkryć przygodę i podróżować z jednego miejsca do drugiego na piechotę. Rozwiązywanie problemów i liczne doświadczenia z całego życia czynią Cię spełnionym i dobrym ultra biegaczem. Jeśli nie masz problemów w karierze, nie będziesz w stanie przystosować się do dużych wyzwań, takich jak biegi ultra”.
Wystartował w Hardrock 100 z poczuciem, że chorobę ma już za sobą, i tak też się okazało, o czym świadczy jego zwycięski wynik. D’haene pobił rekord o godzinę i 43 minuty, pokonując trasę w czasie 21 godzin, 45 minut i 50 sekund.
Zdobyte doświadczenia z Wysp Zielonego Przylądka i Hardrock przydadzą mu się w przyszłości.
„Jestem lepiej przygotowany na wysokie temperatury. Myślę, że rozumiem, dlaczego doszło do sytuacji na Wyspach Zielonego Przylądka, ale nigdy nie wiadomo, co się stanie podczas zawodów” — mówi D’haene. „Nigdy nie wezmę udziału w ultramaratonie, jeśli mój organizm będzie zestresowany 20 dni przed biegiem, ponieważ nawet jeśli myślisz, że Twoje ciało jest zregenerowane, to i tak wymaga to czasu. Organizm może dziwnie reagować, jeśli przeciążysz go podczas ultramaratonu. Wiedziałem, że nie będzie mi łatwo, ale uważałem, że dam sobie radę, bo konkurencja nie była zbyt duża i myślałem, że wyleczyłem się z wirusa. Ale okazało się, że nawet taki dobrze wytrenowany zawodnik jak ja z dziesięcioletnim doświadczeniem może mieć problemy. Dlatego właśnie tłumaczę innym — jeśli startujesz w biegu ultra, nie czując się dobrze na 100 procent, nie pomoże Ci nawet taki lekarz jak mój”.
Od tego czasu D’haene skupił się na powrocie do zdrowia i przygotowaniach do kolejnych zawodów UTMB w Chamonix, gdzie ponownie będzie faworytem w bardzo zacnym gronie.
„Myślę i mam nadzieję, że dobrze się przygotowałem. Szczerze mówiąc, jest to duże i poważne wyzwanie, aby dorównać konkurencji i przygotować się na dwa ultramaratony w ciągu sześciu tygodni” — mówi D’haene. „Nie chodzi tylko o ukończenie zawodów. Trzeba być wypoczętym i w 100 procentach gotowym, bo bieg jest naprawdę trudny i intensywny. Miałem 10 dni odpoczynku (po Hardrock), potem tydzień przerwy, a teraz trenuję już drugi tydzień i czuję się naprawdę dobrze. Trzymam kciuki, żeby to uczucie utrzymało się do dnia startu! A więc do dzieła”.