Przejdź do treści

Dookoła świata bez użycia samolotu

31 mar 2021
Wykład: 7 min

Thor Pedersen twierdzi, że „nieznajomy to przyjaciel, którego nigdy wcześniej nie poznałeś”. Wie, co mówi. Od prawie siedmiu lat ten 41-letni Duńczyk odbywa nieustanną podróż, aby odwiedzić każdy kraj na Ziemi, nie wsiadając do samolotu. Oprócz promowania działań Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i pełnienia funkcji ambasadora tej organizacji, celem Thora jest przybliżenie sylwetek dobrych, życzliwych ludzi na tej planecie, a także inspirowanie, edukacja i dobra zabawa po drodze. Ale, jak twierdzi, nie zawsze było miło i przyjemnie. Kiedy Thor dowiedział się, że jeszcze nikt nie zwiedził wszystkich krajów bez korzystania z samolotu i zdecydował, że podejmie to wyzwanie, opracował trzy główne zasady, których należy przestrzegać:

  • W żadnym wypadku nie można korzystać z samolotu.
  • Wizyta w danym kraju musi być legalna i liczy się tylko wtedy, gdy trwa przynajmniej 24 godziny.
  • Nie może wrócić do domu, dopóki nie dotrze do ostatniego kraju lub projekt nie zakończy się w inny sposób.

Dziś, po ponad sześciu i pół roku, Thor dotarł do 194 z 203 krajów docelowych, co oznacza, że pozostaje jeszcze dziewięć państw

.„Początkowo byłem przekonany, że uda mi się zrealizować plan w ciągu trzech i pół roku do czterech lat i jeszcze tego lata myślałem, że do października tego roku, po siedmiu latach w drodze, dotrę do ostatniego kraju, ale teraz to wszystko się zmieniło” – mówi Thor.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy, kiedy pandemia COVID-19 mocno szalała na świecie, plany Thora legły w gruzach. Dziś znajduje się w Hongkongu, gdzie czeka, aż znów będzie mógł wyruszyć w podróż, tym razem do Palau, Vanuatu, Tonga, Samoa, Tuvalu, a stamtąd do Nowej Zelandii, Australii i Sri Lanki. Przed powrotem do domu w Danii chce zakończyć swoja przygodę na Malediwach, również bez korzystania z samolotu.

„Wygląda na to, że pozostały jedynie kraje wyspiarskie bez połączeń promowych” – stwierdza Thor. „Mnóstwo biurokracji, skomplikowana logistyka, tajfuny, święta państwowe, polityka, ogniska wirusa i wiele innych kwestii stoi na mojej drodze do ostatnich krajów”.

Najkrótszy pobyt Thora trwał 24 godziny i 17 minut w Watykanie. Dopóki nie utknął na 127 dni w Hongkongu z powodu pandemii, jego najdłuższą wizytą były 102 dni spędzone w Libanie w oczekiwaniu na wizę do Syrii. W każdym kraju spędził średnio 11,4 dnia. Jego głównym środkiem transportu (ok. 99 proc.) były autobusy, pociągi i taksówki. Resztę drogi przebył na kontenerowcach, trawlerach do połowu krewetek, żaglówkach oraz przeszedł mnóstwo kilometrów pieszo. Zatrzymuje się głównie w hostelach, czasem za darmo w zamian za rozgłos, a także u życzliwych obcych ludzi, którzy zapraszają go do swoich domów. Były też momenty grozy, jak w środkowej Afryce, gdy spotkał pijanych, rozgniewanych, uzbrojonych żołnierzy, którzy w końcu wypuścili go po 45 minutach.

Gdy w ostatnich miesiącach „utknął” w Hongkongu, zajął się zwiedzaniem okolicy i zawieraniem przyjaźni z miejscowymi. W ostatnich tygodniach ukończył wszystkie ultradystansowe trasy Hongkongu: Hong Kong Trail (50 km), Lantau Trail (70 km), Wilson Trail (78 km) i MacLehose Trail (100 km).

Po prawie siedmiu latach podróży z kraju do kraju i przesiadania się z jednego kontenerowca do drugiego Thor do perfekcji opanował umiejętności w zakresie rozwiązywania problemów. Uwielbia znajdować rozwiązania, gdy wszyscy mówią mu, że coś jest niemożliwe i wszystko wskazuje na to, że to prawda. Nie oznacza to jednak, że nie miał chwil zwątpienia, zastanawiając się, czy wszystkie jego wysiłki, aby ukończyć podróż, są warte zachodu.

„Na pewno zastanawiałem się, czy zainwestowany czas, zasoby, relacje osobiste i zdrowie są warte całego zachodu” – przyznaje.

Wątpliwości znikają, gdy zastanawia się nad cennymi doświadczeniami, które nabył po drodze. Jak można się spodziewać, większość lekcji, pochodziła od niezliczonej liczby osób, które spotkał.

„Ludzie na całym świecie są w zasadzie tacy sami i w każdym kraju spotyka się przede wszystkim spokojnych, przyjaznych i nieszkodliwych mieszkańców” – mówi Thor. „Na całym świecie ludzie stoją w korkach, w kolejce, chodzą do szkoły, pracy, korzystają z transportu, robią sobie selfie, delektują się dobrym jedzeniem, tańczą, narzekają na pogodę, grają w gry, oglądają sport, żyją i kochają. To więcej niż 99 procent ludzi, bez względu na to, co pokazują nam media”.

Ze względu na obecną przerwę w podróży spowodowaną pandemią COVID-19 Thor może zakończyć swoją wyprawę dopiero w połowie 2021 r., co oznacza, że spotkanie z narzeczoną w rodzinnej Danii będzie musiało jeszcze poczekać.

„Brakuje mi normalnego życia” – przyznaje. „Budzenia się obok kobiety, którą kocham. Tęsknię za bieganiem w mojej okolicy. Za duńskim mlekiem, spontanicznymi spotkaniami z przyjaciółmi i wyborem ubrania. Tęsknię za wiedzą wynikającą z przebywania w znajomym miejscu”.

Proste „przyjemności”, które większość z nas uważa za rzecz oczywistą, jak np. wybór, jakie ubranie założyć każdego ranka, nie są tak potrzebne, gdy ma się na sobie cały dobytek. Thor kupił parę butów marki Salomon tuż przed wyjazdem z domu w 2013 roku. Kiedy kilka lat później okazało się, że już nie nadają się do chodzenia, zastąpił je kolejną parą. Kilka lat później, kiedy dowiedzieliśmy się o jego podróży i wybranych przez niego butach, z radością wysłaliśmy mu obuwie, a także odzież i inny sprzęt, aby mógł kontynuować wyprawę.

„Przez ostatnie sześć lat nosiłem wyłącznie buty marki Salomon” – mówi Thor. „To 300 000 km i 194 kraje”.

Thor finansuje swoją podróż z różnych źródeł. 40 proc. jego wydatków pokrywa firma Ross DK, partner finansowy specjalizujący się w energii geotermalnej. Ponadto 30 proc. pochodzi od fanów, przyjaciół i rodziny, którzy przekazują darowizny. Pozostałe 30 proc. finansuje samodzielnie i trzyma się ściśle określonego budżetu. Podczas tej podróży nie ma pięciogwiazdkowych hoteli ani luksusowych zabiegów SPA.

Jeśli chcesz śledzić podróż Thora lub wpłacić darowiznę, możesz znaleźć go na stronie internetowej (http://www.onceuponasaga.dk/) lub na Instagramie, Facebooku, Twitterze i YouTube. Uwielbia rozmawiać w Internecie z fanami którzy motywowali go do działania w trudnych chwilach.

„Nie jestem »królem mediów społecznościowych«, ale to miła, mała społeczność z lojalną bazą i mnóstwem miłości” – zapewnia Thor.